Gdziekolwiek patrzę widzę Twoje oczy.
Otworzyłam oczy, a obecność śpiącego jeszcze Wojtka była dla mnie niemalże niemożliwa. Było zdecydowanie za dobrze. Tak dobrze, jak wcześniej, a może nawet lepiej. Zmieniłam pozycję z leżącej na taką, dzięki której trzymając głowę na dłoni mogłam patrzeć na śpiącego Włodarczyka. Uśmiechałam się lekko i zanim się spostrzegłam obudził się, od razu wbijając swój wzrok w moją twarz.
- Dzień dobry, co słychać? - zapytałam unosząc przy tym kąciki ust jeszcze bardziej do góry.
- Od kiedy zobaczyłem twój uśmiech to czuję się perfekcyjnie.
- Aż tak?
- Nawet jeszcze lepiej.
Położyłam głowę na torsie Wojtka, a on złapał mnie za rękę splątując w ten sposób nasze palce. Pocałował mnie w czoło, po czym skierował swój wzrok w sufit i z wyrzutem w głosie zaczął mówić.
- Kiedy tak teraz na ciebie patrzę, kiedy cię słyszę i dotykam, to myślę sobie jak mogłem być tak ślepy. Sam wzbraniałem się przed tym, co dopadło mnie wcześniej niż się spodziewałem. Jak rozmawialiśmy na tym głupim czacie to już wtedy nie mogłem się od ciebie oderwać. Towarzyszyłaś mi prawie zawsze, a później to już sama wiesz. Gdyby nie twój ojciec to chyba bym zwariował. A wiesz dlaczego? Bo mi ciągle mówił, że wrócisz a ja sam muszę pocierpieć. Mówił mi też, że wiele ryzykuje tą swoją pewnością, bo nigdy nie wiadomo do jakiego wniosku dojdziesz, ale wykrakał i to była najpiękniejsza przepowiednia, jaką usłyszałem. Gdzie cie wariatko poniosło?! Trzeba było mi wpieprzyć na tym lotnisku!
- Aj Wojtuś, ty myślisz, że to wszystko było takie proste?
- Nic nie myślę. Kurwa. Wstyd mi jest do tego wracać.
- To nie wracaj. Zacznijmy od nowa. Na pewnym gruncie, pewni uczuć i pewni wszystkiego co z nami związane. Tylko nie pozwól mi zwątpić tak, jak wtedy.
- Nie pozwolę.
Pozostaliśmy w łóżku jeszcze dobrą godzinę po czym wysłałam Wojtka na Boczną, bo tato postanowił pobawić się zestawem małego majstra i zamiast naprawiać zaczął psuć.
- Mieliśmy jechać na badania.
- Dobrze, pojadę sama.
- Obiecujesz?
- Obiecuję.
Faktycznie, pojechałam do lekarza, chociaż panicznie bałam się wszelakich wizyt. Będąc już na miejscu opowiedziałam o wszystkich objawach a następnie zostałam poproszona o wspólne przejście do innego gabinetu.
- Panie doktorze, ja się boję.
- Czego tu się bać? Ta pani zajmie się resztą. Spokojnie, wszystko będzie dobrze.
- A kim jest ta pani?
- Jestem ginekologiem.
I dokładnie w tym momencie czułam, jak moje życie legło w gruzach.
Wszystkie marzenia, które trzymaliśmy tak
blisko wydają się wszystkie iść z dymem.
Przyjechałam do taty z nadzieją, że zastanę go samego lub z Gosią, byle nie z Wojtkiem. Spłakana otworzyłam drzwi i powolnym krokiem weszłam do środka, zapowietrzając się i co kilka sekund ocierając łzy. Niestety, taty nie zastałam. Po kuchni krzątała się samotna Gosia.
- Jest Marek? - zapytałam.
- Siedzą na górze i oglądają mecz. Kochanie, co się stało? Wszystko dobrze? Jak badania?
- Nic nie jest dobrze! Nic! - zaczęłam krzyczeć.
- Jesteś chora?!
- Na ciążę! - uderzyłam głową o stół i jeszcze głośniej zaczęłam płakać.
- Kochanie! To wspaniale! Dlaczego ty płaczesz?
- Bo to nie tak! To jest wszystko nie tak! Ja miałam iść do pracy! Ja miałam pracować w redakcji! Co ja teraz zrobię?! Nic nie zrobię!
- Podejrzewam, że jeszcze nie o to chodzi.
- No bo jaką ja mam teraz gwarancję, że Wojtek mnie nie zostawi? Przecież wiesz jak było. Nie mogę mu ufać jeszcze na tyle, żeby stwierdzić na sto procent, że będzie chciał ze mną być! No dlaczego?! No powiedz mi dlaczego?! Dlaczego ja?! Jeszcze w dodatku paliłam i piłam. Co prawda chowali mi fajki i zdarzał się dzień bez palenia, ale mimo wszystko! Niby dziecko jest zdrowe…
- To najważniejsze! Byłaś u dobrego lekarza z tego co widzę na pieczątce, na pewno wszystko jest okej. Kochanie, nie masz piętnastu lat. Skończyłaś studia, jesteś dojrzałą kobietą, w dodatku wychowałaś dwóch braci! Kto ma dać radę, jak nie ty? Macierzyństwo to najpiękniejsza rzecz, jaka spotyka kobietę. Nie ma lepszej. Sama mam dwie córki i żałuję, że nie więcej. Twój ojciec powie ci to samo. Nie płacz, a przynajmniej nie z rozpaczy!
- Gosia, ja nie chcę zostać sama.
- I nie zostaniesz, bo cię kocham.
Zza pleców usłyszałam głos o łagodnym i spokojnym tonie. Kilka sekund później poczułam na swoim ramieniu dłoń.
- Wojtek, nie zabij mnie. Bo ty nie możesz… Ty nie możesz… Jeszcze nie teraz… Ja jestem w ciąży. Pod koniec stycznia urodzę.
- Wiem. Stoję za tobą już dłuższą chwilę.
- Wojtek, ty będziesz ze mną? Będziesz ze mną cały czas? Grasz! Nie masz czasu na myślenie o dziecku! Po za tym…
- A gdzie mam być? Jestem ojcem!
- Ale nie zostawisz mnie? Obiecaj, że mnie nie odtrącisz!
- Nie zostawię! Cały czas będę z tobą!
- Ale ja mam być dziennikarką! Ja miałam pisać. Do gazety miałam pisać!
- I będziesz!
- A jak nie? Ja nie chcę siedzieć w domu!
- Głuptasie, przecież ciąża niczego nie przekreśli.
- Ale pracy nie znajdę, zestarzeje się i już nie znajdę sobie zajęcia. Nikt mnie już nie zechce!
Tato stanął obok Wojtka i wszyscy łącznie z Gosią zaczęli się śmiać. Skrzyżowałam ręce jak mała dziewczynka, bo wcale nie śmieszył mnie stan, w którym obecnie się znajduję.
- To co zięciu, idziemy poświętować na górę? Piwko jest, w razie czego barek też nie świeci pustką.
- Tato!
- Córcia, idę opijać wnuka!
- Czy wnuka, to się dowiem za jakieś dwa tygodnie.
- To już? To co ty nie wiedziałaś, że w ciąży jesteś?
- Kurwa, skończcie!
I niewiarygodne szczęście padnie na nasze dłonie.
Pozostawiając roześmianych domowników i Wojtka bezustannie płacząc pojechałam do Kaśki. Przywitała mnie ściskając do tego stopnia, że prawie się udusiłam. Zaprowadziła na fotel, na którym zawsze siedziałam i usiadła na stole, patrząc na mnie pytająco.
- No i co się tak patrzysz, kurwa mać?! W ciąży jestem! W dwunastym tygodniu!
- I piłaś ze mną wódkę? Spoko. Ja też jestem w ciąży. Tylko w dziesiątym. W połowie lutego mam urodzić.
- Ja pod koniec stycznia.
- Ale dlaczego ty płaczesz? Ja nie mogę się doczekać!
- Kaśka! Ty wiesz czego ja się boję.
- Stara, jaka ty jesteś głupia! Tyle świata objechał, chyba nie po to, żeby cię rzucić, bo zmajstrował ci dzieciaka. No proszę cię. Nie mów takich głupot!
- Ale ja miałam być dziennikarką!
- No dobra, rozumiem. Dziecko i praca może brzmi strasznie, ale przecież bycie matką jest super! Nie pamiętasz, ile radości sprawia małe dziecko? Pamiętasz Kubusia? Te wszystkie obowiązki to nic w porównaniu z tym jak się kocha tego malucha. Ty zobaczysz jak się Włodi zmieni. Patrząc po was to zakochacie się w tym dziecku. Taki mały Włodarczyk… Będziesz miała dwóch.
- A jak to dziewczynka?
- Jesteś jedyną kobietą w swojej rodzinie. Twój ojciec miał czterech braci, twoja mama trzech, w dodatku ty masz dwóch. Wojtek ma siostrę… No tak. Ale to nic! Zobaczysz, urodzisz synka! A co byś chciała?
- No syna, jasne, że syna.
- To dobrze, bo ja sobie ciebie z dziewczynką nie wyobrażam.
- Dziękuję, jesteś cudowną przyjaciółką.
- Do usług. Ale ja to bym chyba wolała dziewczynkę. Maciek też. A Wojtek co by chciał?
- Kobieto, on się dowiedział, że jestem w ciąży jakieś pół godziny temu.
- Ale jajca.
- Kaśka, ja nie wiem jak to będzie.
- Co by się nie stało to i tak ze wszystkim dasz sobie radę. A jak nie to masz mnie, jakoś dam sobie radę z dwójką dzieci, chociaż wiem, że i tak będę przychodzić do ciebie po rady. Właśnie ! Musisz sobie wszystko przypomnieć.
- Tego się nie zapomina. Do tej pory pamiętam jak robiłam grysiki na rosole albo ziemniaki ze śmietaną ucierałam na papkę.
- Zobaczysz, będziesz szczęśliwa. Poza tym, masz tego swojego Wojtka przy sobie i niech cie pilnuje, bo mu zrobię harakiri w przeciwnym wypadku.
- Kocham cię, wiesz?
- Wiem.
Właśnie tego potrzebowałam. Przestałam płakać i uśmiechnęłam się.
- Teraz rozumiem, dlaczego wychodzisz za mąż.
- To przy okazji. Najpierw była decyzja o ślubie, a później się okazało, że jestem w ciąży. Akurat, nic nie będzie widać, wcisnę się w kieckę. A tak przy okazji to będę teraz wredna i powiem, że dobrze ci tak, że jesteś w ciąży, bo przynajmniej przez 9 miesięcy będziesz miała mniej idealną figurę. Później pewnie wrócisz do wyglądu sprzed ciąży.
- Chcesz, żebym znowu zaczęła płakać?
- Nie! Ale swoją drogą ciekawe, jak będziesz wyglądać, tak wiesz… Bardziej krągła.
- Kaśka, jeszcze jedno słowo, a nie ręczę za siebie.
- Już, już. Kochana, złość piękności szkodzi. A tak właściwie to gdzie jest Wojtek.
- Z Mareczkiem. Opijają.
-Właśnie! Ciebie tym ciążowym optymizmem to jeszcze ojciec zarazi. Zapewne mało nie umrze teraz z radości! Przynajmniej Wojtek będzie miał fajnego teścia. I odwrotnie.
- Ojciec dogaduje się z Wojtkiem lepiej niż ja. Mówię poważnie.
- Ale się wszystko pozmieniało, co?
- Jak cholera. Będziemy matkami. Czekam jeszcze tylko na Magdę.
- Swoją drogą, to ona powinna zejść się z Patrykiem. Od kołyski mają się ku sobie, a Magda tylko obserwuje jak głupi Patryś przyprowadza na każdą imprezę inną laskę.
- Wiesz jaka jest Magda. Lata za Patrykiem, ale nie powie mu prawdy. A on jest za głupi, żeby się domyślić czegokolwiek.
- Mogę u ciebie zostać? Nie chce mi się wracać do domu. Wojtek i tak zapewne jest już w innym świecie.
- Jasne. Maciek pojechał do rodziców, a ja trochę się źle czułam i zostałam.
- Dzięki. Pójdę sobie zrobić herbatę.
- Jasne, czuj się jak u siebie.
- Wiem!
Cześć i czołem. Już niedługo koniec. Góra trzy rozdziały. Ciężko mi się z nimi rozstać.
Przepraszam za spóźnienie, ale po zdrowotnych wybojach wracam do gry ;)
Przepraszam za spóźnienie, ale po zdrowotnych wybojach wracam do gry ;)
Sielanka, to dobrze. :) Mam nadzieję, że nic nie zepsuje się między bohaterami, że dziecko urodzi się zdrowe, że wszystko będzie dobrze. Należy im się to po tylu zawirowaniach. :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że niedługo koniec. Masz może w planach coś nowego? Podoba mi się to jak piszesz. :)
Zapraszam też do siebie, może cię zainteresuje :) suma-oddechow.blogspot.com
Pozdrawiam :)
No robaczki!! Dzieciaczki to dar! O mamuniu jak ja uwielbiam niemowlaki! Dziewczyny będą się wymieniać doświadczeniami i radami:)
OdpowiedzUsuńJa wiedziałam, że tak będzie. Matko, ja prorok najdoskonalszy. Cieszę się ich szczęściem. Mam nadzieję, że Wojtek ma trochę oleju w głowie i drugi raz jej nie zostawi, nie da odejść i tym podobne, bo oni są dla siebie stworzeni ;3
OdpowiedzUsuńOlciu, wymyśliłaś już jakąś nową historię? ;) Buziaki :*